Kochaj kota swego…
Przedstawię zalety
Swego kota światu,
Których brak niestety
Twórcy poematu.
Leżąc na fotelu
Wylizuje futro.
Wśród problemów wielu
Martwi się o jutro.
Wkoło się obraca,
Pręży całe ciało.
To jest ciężka praca.
Komu by się chciało?
Mruży kocie oczy,
Naostrzy pazury,
Na grzbiet się przetoczy,
W dół zeskoczy z góry.
Za przyczyną nagłą
Ucieka przed cieniem,
Zagrożeniem albo
Rusza go sumienie.
Strzeże domu w nocy
Bo może się skradać
i na łóżko wskoczyć.
Pożywienie zjada…
I nic nie wypluje
Aż do okruszyny.
I nie zwymiotuje
Bez ważnej przyczyny.
Jak go nie pokochać
Powiem po raz setny,
Bowiem dom bez kota
Byłby niekompletny.
Życie jest dramatem.
Choćbym płacił złotem,
Pisał poematy,
Nie stanę się kotem.
Mój kot
Debra L. Brown
Miałem kiedyś kota.
Miał paski na futrze.
Uwielbiał pieszczoty
I potrafił mruczeć,
Polował wspaniale
I był wielkim zuchem.
Mógł schwytać robala
A szczególnie muchę.
Kiedy pijesz mleczko
Mój mały koteczku,
Już mucha zdradziecko
Czyha na spodeczku.
Pewna, że oszkapi
Kota swoim sprytem,
Że ma w starciu takim
Szanse znakomite.
Chce wykiwać kota
Sprytem i polotem
Lecz nie miała dotąd
Do czynienia z kotem.
Kot przymyka oczy,
Leniwe kocisko.
Aż nagle podskoczył
kłapnął i to wszystko.
Morał z tej historii:
Jeśli jesteś muchą
Sprytną, lecz w teorii,
Będzie z tobą krucho.