Czekając przy oknie
Są na oknie krople dwie,
Każda się do biegu rwie.
Która na zalanej deszczem
Szybie zajmie miejsce pierwsze?
Obu im imiona dam,
Jednej Jakub drugiej Jan.
Ten okaże się najlepszy
Kto na mecie będzie pierwszy.
Jakub właśnie zaczął ściekać.
Mógłby jeszcze ciut zaczekać.
Chcę by wygrał Jan zalany,
Ten przylepił się do ściany.
Jakub wstrzymał bieg na bańce.
Jan rozpoczął dzikie tańce.
Jakub nagle dodał gazu.
Jan przyspieszył bieg od razu.
Jakub maże się na szybie.
Jan posuwa nieco żywiej.
Jakub nagle wpadł w zlewisko.
Jan jest jednak dosyć blisko.
Jakub stanął, gada z muchą.
Jan hamuje, bo ma sucho
Lecz wyprzedził tuż przed końcem
Jan zwyciężył! Wyszło słońce!
W połowie schodów
Schodząc po schodach
Posiedzieć lubię
Na jednym stopniu
W schodów połowie.
Lecz żaden inny
Nie widzi mi się,
Nie stoi pośród
Schodów na szczycie.
Ani na górze,
Ani na dole,
Na tym środkowym
Posiedzieć wolę.
Chcę być pośrodku,
Tak abym mógł
Mieć zawsze jakąś
Górę i dół.
To nie wymysły,
Ale w połowie
Różne pomysły
Chodzą po głowie.
Niezbyt genialne,
Nie oryginalne,
Nie o przestępstwie,
Ale w zastępstwie.
Wiatr
Nikt odgadnąć nie próbuje
I z pewnością tego nie wie,
Skąd wiatr nagle przylatuje
Skąd się wziął na jasnym niebie.
Kto go złapie, kiedy leci,
Gdy tak szybko dokądś gna.
Nie dogonią wiatru dzieci,
Nie prześcignę wiatru ja.
Kiedy bawiąc się latawcem
Niespodzianie puszczę sznurek,
Mój latawiec frunie z wiatrem
W górę aż pod samą chmurę.
Wiatr daleko chce go zanieść,
Mój latawiec ukraść chce,
W końcu rzuca mój latawiec
Szybko znika Bóg wie gdzie.
Wiatr był, mogę się z tym zgodzić,
Gdzie latawiec w końcu spadł,
Ale skąd przyleciał złodziej
Tego nie wiem. Któż by zgadł?
Gdybym był królem
Gdybym skroń koroną zdobił
To bym wtedy wszystko robił.
Gdybym królem był Hiszpanii
Tobym strasznie bałaganił.
Gdybym był monarchą Francji,
Zawsze miałbym więcej racji.
Gdybym był regentem Grecji,
To bym nie brał żadnych lekcji.
Gdybym był królem Norwegii,
Wszyscy by piklingi jedli.
Będąc władcą Babilonu
Na szczyt byłbym postawiony.
Ach! Cesarzem być Timbuktu!
Miałbym wszystkich u swych stóp tu.
Gdybym był królem w ogóle,
Mógłbym krzyknąć: „Jestem Królem!”.
Mamy teraz sześć
Gdy jeden miałem
To zaczynałem
Gdy miałem dwa
Odrosłem z dna
Gdy miałem trzy
To byłem zły
Gdy miałem cztery
To byłem szczery
Gdy miałem pięć
Widziałem część
Szósty przybywa
Już bystro patrzę
Będę miał chyba
Sześć lat na zawsze.