Kolejny dzień
XV
My śmiertelnicy dotykamy kruszcu,
wiatru, plaż, kamieni,
wiedząc, że są trwałe, bierne albo wrzące,
odkrywałem je nadając nazwy:
losem moim było podziwiać i odejść.
XVIII
Dni nie tracisz, nie zbierasz, to pszczoły
odurzone słodko lub wściekle żądlące:
walka trwa, pomiędzy miodem i cierpieniem
podróż w tę i z powrotem w dwie strony.
Sieć lat się nie plecie: nie ma żadnej sieci.
Nie spadają kropla za kroplą z potoku:
Nie ma rzeki. Sen nie dzieli życia na dwoje,
lub akcję, lub ciszę, lub honor:
Życie to opoka, nieustanny postęp,
Pojedynczy ogień w odbiciu na liściach,
Strzała, tylko jedna, powolna lub szybka,
Ostrze, który wzmaga lub koi ból kości.
Sto sonetów o miłości
LXXXIX (89) Kiedy umrę
Aby móc poczuć twoje ręce na moich powiekach, jeszcze raz doświadczyć ciepła i miękkości twoich kochanych rąk na moim ciele i poczuć subtelność, która zmieniła mój los, chcę, żebyś żyła, podczas kiedy ja, śpiąc, czekam.
Chcę, żebyś szła słysząc szum wiatru w uszach.
Chcę, żebyś czuła zapach morza, które tak kochaliśmy i spacerowała plażą, którą chodziliśmy.
Chcę dla ciebie tego co kochałem w życiu.
I ty, którą kochałem i wielbiłem ponad wszystko, za wszystko to, zakwitnij znów mój kwiecie, żeby dostać to czego moja miłość pragnie, żeby mój cień w twoich włosach pokazał i wszyscy zrozumieli powód tej piosenki.